Uwierający scenariusz warsztatu

Uwierający scenariusz warsztatu

Po czym rozpoznajemy stopień kompetencji trenera? Po tym co robi, jak nie wie, co ma zrobić w grupie:

  • Na pierwszym stopniu kompetencji – realizuje scenariusz
  • Na drugim – robi cokolwiek
  • Na trzecim – nie robi nic
  • Na czwartym – robi coś, żeby dowiedzieć się, co ma zrobić.

To stare, anegdotyczne ujęcie, zawiera w sobie dużo prawdy. Zwłaszcza w odniesieniu do kurczowego trzymania się scenariusza.

Przez wiele lat pracy z trenerami o różnym stopniu kompetencji i zaawansowania w rozwoju zawodowym.  zaobserwowałem, że gotowy scenariusz tylko na początku kariery jest elementem pomocnym w pracy. Niedoświadczeni szkoleniowcy z ulgą przyjmują przygotowany przez kogoś innego plan warsztatu. Bardzo szybko jednak zaczyna ich uwierać.

Ze scenariuszami warsztatów opracowanymi przez kogoś innego są dwa główne problemy. Pierwszy z nich jest taki, że przed spotkaniem z grupą, nie sposób przewidzieć przebiegu procesu grupowego. Jest to z definicji niewykonalne. Nawet znając każdą z osób z osobna nie wiemy, jak się będzie zachowywać grupa. Jeśli nie mogę zmieniać scenariusza – proszę się o kłopoty.

Druga trudność polega na tym, że jest on ułożony „pod jego autora”. To zabrzmi jak truizm, ale każdy trener ma swój własny, niepowtarzalny styl budowania kontaktu z grupą. Jedni z nas więcej mówią, inni zostawiają przestrzeń dla grupy. Jedni budują motywację krótkimi, charyzmatycznymi poleceniami, inni „oswajają grupę” własnym poczuciem humoru. Są trenerzy, których kręci twórcze rozkręcenie grupy, podczas gdy pozostali będą się skupiać na „porządkowaniu świata”. Te indywidualne cechy, wynikające z poziomu kompetencji społecznych, cech osobowości, wieku, płci, zainteresowań, statusu rodzinnego etc bardzo przekładają się na preferowany sposób pracy z grupą.

Żeby nie być gołosłownym. Wyobraźmy sobie początek szkolenia na temat asertywności. Więcej mówiący trener zacznie od zaprezentowania siebie, swoich hobby, doświadczeń, a później puści rundkę w koło i poprosi o autoprezentację pozostałych osób. Bardziej wycofany – powie „dzień dobry” rozda ludziom kartki z przygotowanymi imionami osób, na której będą 3 pytania pomagające zebrać informacje o danej osobie, zaprosi do przeprowadzenia wywiadu i prezentacji po kolei poszczególnych uczestników zaczynając od osoby, która chce najbardziej.

Charyzmatyczny trener powie: a teraz siądziecie, będziecie ćwiczyć komunikację asertywną. Będzie was bolało, ale będzie warto! Bajarz opowie anegdotę o swojej teściowej, jak to „załatwiła teścia”, a potem zaprosi do ćwiczenia nie przerywając sypania anegdot. Twórczo nakręcający trener zaprosi grupę do wygenerowania najbardziej oryginalnych odpowiedzi na prośbę „pożycz stówkę” i siądzie z nimi do tego, by wspólnie zastanowić się które były agresywne, uległe, a które asertywne. Trener „porządkujący” przygotuje te odpowiedzi wcześniej, podzieli zespół na mniejsze grupy i każe się zastanowić.

Tego typu różnic jest znacznie więcej. Pewnie gdybyście Państwo zastanowili się, które z powyższych przykładów są „lepsze” – mielibyście swoje typy. Względnie uznalibyście, że żaden, ale jakiś inny wygrywa.
Obiektywnie, najlepsze ćwiczenia są takie, w których będzie się dobrze czuł zarówno trener, jak i grupa. Każda z grup jest inna, trener tak szybko się nie zmienia i ma pewne stałe preferencje.

Cudzy scenariusz jest dopasowany do stylu osoby, która go tworzyła. Dlatego niestety często męczymy się realizując nie swój scenariusz.

Jeden scenariusz dla wielu trenerów pojawia się zwykle tam, gdzie zależy nam na unifikacji jakiegoś programu dla wielu grup. W dużych programach szkoleniowych, zwłaszcza realizowanych w korporacjach. Przykazanie trzymania się jednego scenariusza powoduje wówczas duże zróżnicowanie w skuteczności szkoleń. Jeśli akurat trafia w potrzeby i proces danej grupy, „leży” trenerowi, przynosi efekty. Jeśli jednak jest inaczej – może prowadzić do spektakularnych katastrof ;-).

Zamiast jednego scenariusza polecam zastanowić się nad określeniem celu (co ma zmienić), obszaru (o czym dokładnie jest) i ewentualnie spodziewanych efektów. W ten sposób jest większa szansa, że uczestnicy wyjdą z podobnymi kompetencjami z różnych grup, niż – wbrew pozorom – gdy umówimy się na taki sam scenariusz. Zwłaszcza w programach dłuższych niż jeden dzień i oczywiście – przy dysponowaniu doświadczonymi trenerami. Najlepiej takimi, co jak nie wiedzą, co mają zrobić – nie robią nic, albo coś, żeby dowiedzieć się: co mają zrobić ;-)

Istotne jest także, aby już na wczesnym etapie rozwoju trenerskiego budować świadomość własnego stylu trenerskiego. Na programie STER kończymy szkołę trenerów zjazdem dotyczącym tej tematyki. Po zakończeniu szkoły trenerów, szczególnie pomocne bywają superwizje.


powrót do listy

Inne wpisy na naszym blogu które mogą Cię zainteresować


Motywowanie do uczestniczenia w szkoleniu

Metody prowadzenia szkoleń indywidualnych

Trener jako ekspert

Kontakt


Zostaw nam wiadomość – skontaktujemy się w ciągu 24 godzin!



Zapisz się na Newsletter i otrzymuj wiadomości o wpisach na Blogu i promocjach.